piątek, 22 marca 2013

Strach ma wielkie... oko. Potwory i spółka.

Potwory i spółka to jedna z pierwszych animacji 3D jaka została wyprodukowana.
Wytwórnia Disney Pixar stanęła na wysokości zadania i stworzyła coś, czym wiele osób zachwyca się do dziś.


Akcja rozgrywa się Monstropolis, mieście, które jest zamieszkiwane przez wszelakiej maści stwory. Jedne małe, inne wielkie. Śliskie, włochate, grube, chude. Można tam znaleźć dosłownie wszystko. Całość byłaby w porządku, gdyby nie to, że miasto zasilane jest energią strachu, dlatego w centrum Monstropolis stoi fabryka, w której "wydobywa" się właśnie strach. Spośród tłumu pracowników wyróżniają się m.in. Mike i Sully, nasi główni bohaterowie. Mike, to po prostu jedno, wielkie, zielone oko na nogach, a Sully to wielki, puchaty, fioletowo-niebiesko-zielony niedźwiedź... Niedźwiedź z rogami i ogonem.


Ale na czym polega ich praca? W fabryce znajduje się niezliczona ilość drzwi, drzwi prowadzących do innego świata, do świata ludzi. Nasze potwory zwyczajnie przechodzą przez drzwi, aby straszyć dzieci, które za nimi znajdą. Strach, który wytwarzają dzieci jest gromadzony i przetwarzany na energię.
Chociaż czy te potwory są złe? Straszą, bo muszą. Niektórzy zapytaliby dlaczego te stwory nie mogą się np. bawić z tymi dziećmi, a nie je straszyć? Chodzi o to, że wszyscy wierzą, że dzieci są toksyczne. Boją się, że nawet najmniejsze dotknięcie przez dziecko, może zagrażać życiu potwora.


Pewnego dnia, gdy Sully jak zwykle pracował w fabryce, spotkał małą dziewczynkę, która o dziwo się go nie bała. Wręcz przeciwnie, nazwała go kotkiem i chciała go dotknąć. Sully ze strachu zaczął uciekać, jednak nie zauważył, że dziewczynce udało się wślizgnąć razem z nim do świata potworów. Mike i Sully dopiero w domu zobaczyli, że dziewczynka jest razem z nimi, ale ku ich zdziwieniu okazało się, że nie jest ona wcale toksyczna. Nazwali ją Buu i za cel obrali odstawienie jej do domu. Okazuje się, że to wcale nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.




Potwory i Spółka to tytuł, tak jak wiele innych, nie tylko dla dzieci. Jest to bajka familijna, dla całej rodziny. Od dawna wiadomo, że dzieci najszybciej uczą się przez zabawę, więc dlaczego nie obejrzeć jakiejś ciekawej bajki ze swoją pociechą? Potwory i Spółka to bardzo dobry wybór. Różnego rodzaju kształty, kolory i dźwięki zapewnią dzieciom zabawę, ale i nie tylko.
Po obejrzeniu całej bajki można bardzo łatwo zobaczyć, że ma ona w sobie pewne przesłanie. Disney ma to w sobie, że poprzez zabawę, pokazuje bardzo ważne rzeczy, których wytłumaczenie często może być problemem.
Potwory i Spółka uczą pewnej prostej, ale bardzo ważnej rzeczy. Pozory mylą.
Dlaczego stwory myślały, że dzieci są groźne? Bo ktoś im tak powiedział. Nie można oceniać czegoś lub kogoś, wiedząc o nim tylko to, co powie Ci inna osoba. Ten tytuł pokazuje, że czasami warto pójść pod prąd i przełamać stereotypy. Dociekliwość to bardzo ciekawa i dobra cecha, która w życiu może ułatwić bardzo wiele spraw.
Nie jesteś czegoś pewien? Spróbuj się dowiedzieć o tym czegoś więcej, a wiele spraw stanie się zwyczajnie prostszych.


Dla ciekawskich mam dobrą wiadomość. Już niedługo na ekranach kin pojawi się długo oczekiwana kontynuacja tytułu. Premiera jest przewidywana na 5 lipca 2013 roku!

niedziela, 10 marca 2013

Zaplątani - Roszpunka w nowym wydaniu.

Dawno dawno temu w zamkniętej wieży była sobie piękna królewna, która nie wiedziała, że jest królewną :). Disney daje nam nowe spojrzenie na baśń o roszpunce, którą z pewnością zna każdy. Zamiast niewinnej księżniczki, mamy młodą i pełną życia nastolatkę.


Chociaż jest ona odizolowana od świata, to organizuje sobie czas jak tylko może. No ale co można robić w wieży, przez naście lat? W końcu kończą się zajęcia i nasza królewna zaczyna marzyć o zewnętrznym świecie. Niestety jej próby dostania od "mamy" pozwolenia na wyjście na zewnątrz nie przynoszą żadnego efektu, ponieważ według niej świat poza wieżą jest bardzo niebezpieczny, a ludzie tylko czekają, aby zrobić komuś krzywdę. Oczywiście udawana matka Roszpunki nie wypuszcza jej z wieży z tak błahego powodu, a  dlatego, że jej tajemnicze długie włosy mogą dać jej wieczne życie. Przypadkiem do wieży trafia młodzieniec, który wcale nie jest jakimś tam księciem z bajki, ale zwykłym łotrzykiem, który zabłądził podczas ucieczki. W wyniku zawartego układu razem opuszczają wieżę, a nasza bohaterka nie może nadziwić zewnętrznym światem. Flynn, bo tak ma na imię nasz złodziejaszek, na początku wcale nie jest zachwycony ze swojego nowego towarzystwa, ale z biegiem czasu zaczyna doceniać kompankę.

Przesłanie bajki polega chyba na tym, że ludzie często wmawiają zarówno sami sobie jak i dla innych jaki to świat jest szary, zły i okrutny. Roszpunka pokazuje nam, że wystarczy wyjść na zewnątrz, zobaczyć nowe miejsca i poznać nowych ludzi, aby przekonać się, że to w cale nie jest prawdą. Następnym bardzo fajnym morałem, który możemy wyciągnąć z bajki jest to, że każdy człowiek ma jakieś marzenie. Nawet ci którzy wyglądają  na bezdusznych i wydaje się, że nie mają żadnej wyobraźni, to posiadają swoją drugą stronę i tylko trzeba ich w jakiś sposób zachęcić aby ją pokazali. Bajka uczy nas tego, że ludzie często obudowują się takimi wieżami, które nie pozwalają zobaczyć prawdziwego świata. W nich wnioskując z tego co usłyszą od innych tworzą własną wizję świata. Gdzieś tam w środku mają jakieś marzenia, ale ich wyobrażenie o rzeczywistości nawet nie pozwala myśleć o ich spełnieniu, kiedy wystarczy tylko wyjść na zewnątrz, aby to się zmieniło. W bardzo fajny sposób pokazuje nam to piosenka z bajki, "Marzenie mam". "Zobaczcie człowieka w człowieku" :)

Zachowania bohaterów w bardzo fajny sposób są dopasowane do dzisiejszych realiów, tak aby każdy mógł zrozumieć przyczyny i skutki ich postępowania. Do towarzystwa przyłącza się jeszcze Maksimus, gwardyjski koń, którego pierwotnym celem było złapanie Flynna. Ich sprzeczki nieraz z będą dobrym powodem do śmiechu. Grupa oprychów którą nasi bohaterowie spotkają w pewnej karczmie w gruncie rzeczy też okazuje się bardzo sympatyczna, a z polskim dubbingiem(jak zwykle wyśmienicie wykonanym) tworzy mieszankę wybuchową i słuchając ich dialogów sztuką jest się nie zaśmiać.

czwartek, 20 grudnia 2012

Ruchomy zamek Hauru - starość też radość.

Sławna seria książek o czarnoksiężniku Hauru doczekała się swojej ekranizacji w postaci filmu anime, wyprodukowanego przez studio Ghibli.  Chociaż adaptacja znacznie różni się od oryginału, to specyficzny steampunkowy klimat jest z całą pewnością zachowany. Piękna opowieść mówi o tym, że wygląd zewnętrzny wcale nie jest najważniejszy oraz o tym, że w nawet najgorszej osobie można znaleźć coś dobrego.

Nasza główna bohaterka to młoda dziewczyna o imieniu Sophie, która pracuje w sklepie z kapeluszami. Na początku filmu, kiedy patrzy w lustro,  widać, że nie jest w pełni zadowolona ze swojego wyglądu. Podczas spaceru po mieście, przypadkiem natrafia na żołnierzy, którzy najwidoczniej wbrew jej woli chcą zabrać ją na randkę. W tym momencie pojawia się czarnoksiężnik Hauru i za pomocą magii wyciąga Sophie z kłopotów. Po udanej ucieczce nasza bohaterka wraca do domu gdzie zastaje Wiedźmę z Pustkowia, która zabiera jej młodość i zamienia ją w 90-letnią staruszkę. Zrozpaczona Spohie nie chcąc pokazywać się nikomu w takim stanie ucieka jak najdalej z miasta. Na pustkowiach spotyka zaczarowanego stracha na wróble, a następnie z jego pomocą znajduje Ruchomy Zamek Hauru. Spotyka tam Calcifera, demona ognia, który stanowi jakby źródło mocy dla zamku oraz chłopaka o imieniu Marek. W zamku pod nieobecność gospodarza  panuje straszny i bałagan i nasza główna bohaterka postanawia się w nim zatrudnić jako pomoc domowa.

Z początku Sophie jest przerażona z powodu swojego nowego wyglądu, ale z czasem uświadamia sobie, że wcale nie jest taka bezradna jak to się może wydawać. Można powiedzieć, że przestała zwracać zbytnio uwagę na zewnętrzny wygląd. Nigdy nie przestała widzieć człowieka w Hauru, który przez zaklęcie zamieniał się w potwora. Nie przejmowała się też utratą włosów, kiedy sytuacja tego wymagała. Z czasem przygnębiona, młoda dziewczyna, która mogła spędzić całe życie w kapeluszniczym sklepie, poprzez zaklęcie staje się pogodną i pełną życia 90-letnią staruszką. W bajce mamy dosadnie pokazane, że wiek w dużej mierze zależy od pogody ducha i stanu umysłu, a nie tylko od upływu lat i wyglądu zewnętrznego.

Drugim bardzo fajnym aspektem bajki, jest to, że ta najbardziej czarna i złowroga postać, czyli wiedźma z pustkowi chociaż powoli, to zmienia się na naszych oczach. W ten sposób pokazane jest, że w każdym człowieku można znaleźć coś dobrego, nawet w tym najgorszym. Etapy przemiany wiedźmy są naprawdę dobrze pokazane i chociaż na początku może nam się wydawać, że widzimy, zwykły, sztampowy czarny charakter, to później być może zaczniemy nawet współczuć tej postaci. Jak się następnie okazuje, jeśli chodzi o uczucia, to za bardzo, nie różni się ona od zwykłego człowieka.


Świat jest pokazany bardzo kolorowo, ale raczej w sposób przystępny dla każdego widza. Grafika została wykonana w bardzo staranny sposób, tak aby nawet ten starszy widz miał co podziwiać.  Animacja trzyma w napięciu od początku do samego końca i naprawdę trudno jest się oderwać od seansu.

piątek, 16 listopada 2012

Latający wiking - Jak wytresować smoka!

Powiem szczerze, że do tego wpisu zabieram się od dawna i proszę, jest!
Jak wytresować smoka (bo to tego tytułu dotyczy opis), to animacja stworzona przez DreamWorks animations, twórców takich hitów jak "Shrek", "Madagaskar" czy "Kung Fu Panda".
Przez sukces wcześniejszych tytułów od tej wytwórni, "Jak wytresować smoka" już od początku miało postawioną poprzeczkę bardzo wysoko i moim skromnym zdaniem tytuł bardzo dobrze się obronił.

Bajka opowiada o pewnej wiosce zwanej Berk, która jest zamieszkiwana przez stary ród wikingów. Jak na wioskę przystało, Berk również ma problem ze "szkodnikami". Nie są to jednak krety, chwasty, czy inne znane nam żyjątka. Wioska jest atakowana przez... smoki. Małe, duże, średnie, wszelakiej maści i postury smoki. Wśród całego harmidru pojawia się Czkawka - nasz główny bohater, a zarazem syn wodza plemienia. Pomimo tak wysoko postawionego ojca, Czkawka nie jest normalnym wikingiem, właściwie, to nie może się nazwać wikingiem, bo nigdy w życiu nie zabił jeszcze żadnego smoka (jest to warunek, aby zostać prawdziwym wojownikiem).

Jak w wielu innych tytułach, tutaj też pojawia się śliczna dziewczyna, w której zakochuje się główny bohater - Astrid. Silna, wysportowana i bardzo odważna młoda dama, która praktycznie nie dostrzega nawet istnienia naszego bohatera. Pewnej nocy, kiedy to któryś już raz z kolei smoki przyleciały na łowy, Czkawka postanowił zrobić coś, czego nikt jeszcze nie zrobił... Chciał zabić nocną furię, najbardziej niebezpiecznego smoka jaki według wikingów latał po przestworzach. Nie było jeszcze osoby, który po spotkaniu z nocną furią, wróciłaby żywa. Wreszcie nadszedł ten czas. Nocna furia zaatakowała, a Czkawka bez namysłu wziął broń, strzelił i... trafił! Oczywiście nikt w plemieniu nie chciał mu uwierzyć, bo jak to tak może być, że taki mały, słaby i nieudolny ktoś jak Czkawka mógłby zabić nocną furię.

Chłopiec postanowił udowodnić, że nie kłamał i ruszył do lasu. Jak można się domyślić, znalazł to, czego szukał - nocną furię! Tutaj zaczęła się jego przygoda.


Bajka to naprawdę dobry tytuł godny polecenia. Wiele, często śmiesznych gagów jeszcze bardziej umila nam seans. Akurat tutaj DreamWorks się wykazał. Ale dlaczego warto to obejrzeć?
Bajka uczy pewnej, na moje oko ważnej rzeczy, a mianowicie tego, że czasami opłaca się iść pod prąd. Dzieci często robią coś czego nie powinny, tylko dlatego, że jego kolega/koleżanka robiła to samo. Takie dziecko nie obchodzi to, czy to co robi jest dobre, czy złe. Maluch chce po prostu się dopasować, "bo jak tego nie zrobię to się będą ze mnie śmiali", ale jeśli wejdziesz między wrony, czy musisz krakać tak jak one? Czkawka pokazał, że nie i sam jest tego doskonałym przykładem. Poszedł najzwyczajniej w świecie "pod prąd". Gdy wszyscy wokoło polowali na smoki, on postanowił robić coś zupełnie odwrotnego - oswajać je.
Po obejrzeniu bajki, dziecko dowie się, że czasami warto jest zrobić coś zupełnie innego niż wszyscy, że nie trzeba naśladować innych, żeby się dobrze bawić lub być lubianym.
Dzieci powinny się uczyć dobrych rzeczy odkąd są młode. A jeżeli mogą uczyć się, bawiąc się przy tym, to dlaczego mają tego nie robić? "Jak wytresować smoka" to bajka, która swoimi postaciami, wieloma bardzo śmiesznymi scenami oraz ciekawą przygodą, może nauczyć. Twoje dziecko jak postępować i nie zanudzić go przy okazji. Bajka nie jest przeznaczona jedynie dla najmłodszych. Sam bardzo dobrze się bawiłem oglądając to z młodszą siostrą, która bajką była wręcz zafascynowana. "Jak wytresować smoka" to bajka dla całej rodziny. Bajka, która uczy przez zabawę.

Dla tych, którzy widzieli i polubili tą bajką, mam dobrą informację. "Jak wytresować smoka" doczeka się kontynuacji! "Jak wytresować smoka 2" pojawi się na ekranach kin już w 2013 roku.

wtorek, 13 listopada 2012

W krainie bogów - zwykła dziewczyna w niezwykłych okolicznościach.

 Anime zostało wyprodukowane przez Studio Ghibli, a reżyserem jest sławny Hayao Miyazaki okrzyknięty jako japoński Walt Disney.
Chociaż film ma już ponad 10 lat to nadal prezentuje się znakomicie i bije na głowę wiele dzisiejszych produkcji. Animacja ta wygrała wiele nagród i to jak najbardziej zasłużonych.


Chihiro przeprowadzając się razem z rodzicami przypadkowo trafia do opuszczonego miasteczka, gdzie znajduje wystawione jedzenie. Dorośli pomimo jej protestów zaczynają próbować i w efekcie jedzą coraz więcej i więcej aż w magiczny sposób zamieniają się w świnie. Miasteczko nagle ożywia się, pojawiają się przeróżne  stworzenia znane z japońskich wierzeń. Oszołomiona Chihiro nie wiedząc co robić trafia na pomoc tajemniczego chłopca o imieniu Haru. Chłopak radzi jej aby poszła do wiedźmy Yubaby, aby ta dała jej jakieś zajęcie ponieważ w tym świecie aby przeżyć trzeba pracować.

Dziewczyna, która wiodła normalne i spokojne życie musi stawić czoła  innej rzeczywistości . Jej zachowanie spektakularnie zmienia się na naszych oczach. Nie jest już małą rozpieszczoną dziewczynką od której nic nie zależy, ale musi znaleźć sposób aby uratować rodziców i wydostać się z tego dziwnego świata. Pomimo tego, że na początku jest bardzo oszołomiona to dzięki nowemu przyjacielowi oraz wykonując swoje nowe obowiązki szybko się przyzwyczaja do tego nowego świata.  Zdobywa też wielu nowych przyjaciół, ale nie zapomina o swoich rodzicach.

Bajka mówi o podstawowych wartościach takich jak przyjaźń czy wytrwałość w trudnych sytuacjach. Innym aspektem jest motyw dorastania. Na początku widzimy normalną, rozkapryszoną dziesięcioletnią dziewczynę, po której trudno spodziewać się dorosłego i odpowiedzialnego zachowania. Wszystko się zmienia kiedy musi zacząć radzić sobie sama. Zaczyna pracować i radzi sobie coraz lepiej. Wystarczyło dać jej sposobność i trochę wsparcia ze strony nowego przyjaciela, aby pokazała nam, że dzieci wcale nie muszą być mniej dorośli od swoich rodziców.

Muzyka jest po prostu świetna. Doskonale wpasowuje się w dane fragmenty filmu. Najbardziej chyba wpadają w ucho te spokojniejsze rytmy takie jak "The Name of Life". Idealnie zrobione przejścia pomiędzy scenami tylko umacniają w przekonaniu, że mamy do czynienia z mistrzowską robotą.


Animację tą można oglądać w nieskończoność, a i tak ciągle będzie budzić przeróżne emocje. Mamy tu do czynienia jak nazwa wskazuje z różnymi bogami i potworami znanych z japońskich religii, więc te najmniejsze dzieci mogą się trochę wystraszyć tych stworów, ale dla całej reszty film ten po prostu nie może się nie spodobać.


środa, 26 września 2012

Merida Waleczna - odwaga czyni cuda.

Szkocja i legendarne czasy, czyli opowieść fantasy pełna magii i walki? Otóż nie, czy Disney · Pixar celowo użyli świata, gdzie wszystko za sprawą czarów może być możliwe, aby zaskoczyć widzów i opowiedzieć o tym jak ważne jest wzajemne zrozumienie? Tego nie wiemy, ale pewne jest, że przesłanie najnowszego dzieła Disneya skierowane jest nie tylko do dzieci ale także do ich rodziców.

Główna bohaterka, księżniczka Merida jest typową chłopczycą, która nie ma zamiaru żyć jak na królewnę przystało według zasad od góry jej narzuconych, tak jak wymaga od niej jej matka. Zamiast nauki śpiewu czy geografii woli galopować na swoim koniu Angusie oraz ćwiczyć strzelanie z łuku. Jej matka, królowa Elinor jest dobrze wychowaną damą, pełna taktu i wdzięku, pragnie aby Merida podążyła w jej ślady. Główny wątek sprowadza się właśnie do problemów ich wzajemnego zrozumienia. Akcja się rozwija, gdy do królestwa przybywają inni władcy, aby ożenić z Meridą swoich pierworodnych synów. Nasza główna bohaterka pragnie sama decydować o swoim losie i uważa, że dla matki ważniejsze jest królestwo od jej samej. Królowa natomiast pragnie jak najlepiej dla swojej córki. Myśli, że sama wie co dla niej jest najlepsze, nie biorąc pod uwagi jej uczuć. Ich kłótnia kończy się na tym, że Merida sama bierze udział w turnieju o swoją rękę, powodując przy tym niezłe zamieszanie. Aby poradzić sobie z wynikłymi problemami będzie musiała pogodzić się i współpracować z matką. Upartość bohaterek będzie musiała ustąpić, aby uratować królestwo.

Jak już wcześniej było wspomniane, bajka nie poucza tylko dzieci, ale także rodziców. Dopiero dzięki wielu przejściom królowa zrozumiała,, że nie uszczęśliwi  swojej córki nie próbując zrozumieć jej uczuć. Musiała zaakceptować córkę taką jaką jest i nie próbować już jej zmieniać. Merida natomiast musiała pojąć jak bardzo ważna jest dla swojej matki. O zrozumienie się nawzajem jest czasami trudno ale ta bajka pokazuje, że nieważne jakie są różnice w charakterze zawsze można się jakoś dogadać. Poza tym z animacji możemy się dowiedzieć, że to dzięki naszej odwadze możemy odnieść sukces. Dla głównej bohaterki nigdy nie zabrakło odwagi w dążeniu do swoich celów. Gdy tego sytuacja wymagała nie bała przemówić przed władcami królestw, którzy byli na nią wściekli. Dzięki temu, że nie straciła odwagi i nigdy nie uciekała od problemów, a dzielnie stawiała im czoła była wstanie zapanować nad swoim losem.

Animacja oczywiście stoi na najwyższym poziomie, krajobrazy są naprawdę cudowne. Moment, kiedy Merida galopowała na swoim wierzchowcu pomiędzy drzewami i wspinała się na wielką skałę, aby napić się specjalnej wody z wodospadu naprawdę zapada w pamięci. Wielką uwagę przykuwają pięknie zrobione włosy głównej bohaterki, które rozwiewane przez wiatr zachowują bardzo realistyczną animacje. Piosenki może i nie budzą takich emocji jak w poprzednich produkcjach Disneya, ale dobrze wkomponowują się w tło wydarzeń i na pewno powodują u widza pozytywne wrażenia.

Humor w bajce jest tak zrobiony, że każdy znajdzie coś dla siebie. Trzech psotnych braci Meridy oraz konkurenci na męża dadzą nam wiele okazji do śmiechu. W filmie znajdziemy dużo prostego humoru, a także kilka śmiesznych nawiązań, które nie jednemu przypadną do gustu. Polski dubbing wnosi wiele dobrego humoru. Andrzej Grabowski idealnie wpasował się w rolę potężnego i silnego króla, który jednak nie odważy się przeciwstawić swojej żonie.

Bajka budzi wiele niezapomnianych emocji. Chociaż została ona stworzona przez połączone studio Disney · Pixar, to zdecydowanie dominuje tu Disney. Jest to baśniowa opowieść z pięknym i wzruszającym zakończeniem.


wtorek, 21 sierpnia 2012

Mój brat niedźwiedź - świat z innej perspektywy.

Często dla ludzi  zdarza się oceniać coś lub kogoś wyłącznie po pozorach. Często mamy z góry już wyrobione opinie o rzeczach w które tak naprawdę nigdy się nie zagłębiliśmy. Tak samo było z głównym bohaterem bajki "Mój brat niedźwiedź". Kenai, najmłodszy z trzech braci nie był  w stanie zaakceptować swojego niedźwiedziego totemu, oznaczającego miłość. W opowieści symbol ten jest bardzo ważny, ponieważ odzwierciedla duszę jego posiadacza. Zaraz po obrzędzie otrzymania totemu sprawy się nieco komplikują. Okazuje się, że jakiś niedźwiedź ukradł ryby z koszyka, którego Kenai dokładnie nie przywiązał. Chłopak postanawia naprawić swój błąd i wytropić niedźwiedzia. W efekcie po zetknięciu z bestią razem z braćmi wpada w niezłe tarapaty w których zapewne by zginęli, ale najstarszy  poświęca swoje życie aby ich ratować. Kenai nie daje za wygraną bestii i rusza za nią, aby dokonać zemsty. Kiedy mu się w końcu udaje to przez duchy przodków sam zostaje zamieniony w niedźwiedzia. Aby zdjąć czar jest zmuszony udać tam gdzie światła wędrują po ziemi.

W wyniku swojej podróży poznaje Kodę, niedźwiadka, który obiecuje mu pokazać cel jego wędrówki. Dzięki niemu młodzieniec jest w stanie inaczej spojrzeć na otaczający go świat. Zamiast dumnym człowiekiem stał się jednym z niedźwiedzi, których to tak bardzo nie lubił. Na nowo poznaje świat z w ogóle innej perspektywy. Jego zmiana jest stopniowa, ale i zauważalna. Chociaż z początku jest zdesperowany, aby odzyskać swoje ludzkie ciało to jednak na koniec nie jest w stanie opuścić Kody, swojego nowego niedźwiedziego brata. Jesteśmy świadkami jak główny bohater pod jego wpływem zmienia swój uporczywy i zatwardziały charakter i na nowo poznaje świat. Odnajduje swoje szczęście tam, gdzie nigdy by się go nie spodziewał. Całkowicie zmienia się jego sposób myślenia.. Najważniejsze w bajce jest chyba pokazanie, że życie jakie postrzegamy na co dzień może być całkowicie inne, a często znacznie bardziej kolorowe jeśli tylko spojrzymy na nie z nieco innej perspektywy.

Na swojej drodze Kenai spotyka dwa łosie Rutta i Tuka, dzięki którym nieraz się uśmiejemy. Mały psotny ale i zaradny Koda stanowi świetną parę do dorosłego i nieobeznanego z niedźwiedzim życiem Kenaia. Animacja dawnych terenów dzisiejszej Alaski jest pełna pogodnego ducha.  Widzimy piękną, żyjącą przyrodę, która otacza bohaterów ze wszystkich stron, co bardzo pozytywnie wpływa na klimat bajki. Wszystko jest bardzo żywe i kolorowe takie jak w bajce powinno być.